Blog wykorzystuje pliki Cookies w celu realizacji świadczonych usług.
~ Psychologia ~
Czy testy inteligencji rzeczywiście mierzą inteligencję?
Wtorek, 21 kwietnia 2015

Międzykulturowe zamieszanie

Testy inteligencji mają dość długą tradycję w psychologii, a mimo to nadal wzbudzają wiele kontrowersji. Wszystko zaczęło się, gdy w 1904 roku francuskie Ministerstwo Edukacji poprosiło grupę naukowców o stworzenie rzetelnego narzędzia, które pozwoliłoby na obiektywną ocenę zdolności intelektualnych uczniów. Głównym celem tego projektu było różnicowanie dzieci upośledzonych od tych, których zdolności poznawcze miały mieścić się w normie. Zakładano, że dzięki temu można znacząco usprawnić istniejący wówczas francuski system edukacji.

Słynni dzisiaj Binet i Simon opracowali koncepcję wieku umysłowego, czyli poziomu funkcjonowania intelektualnego charakterystycznego dla określonej fazy rozwoju dziecka. Wkrótce potem Stern jako pierwszy wprowadził tak popularne dziś pojęcie ilorazu inteligencji (II). Panom Binetowi i Simonowi udało się stworzyć test, który miał za zadanie różnicować dzieci upośledzone. Metoda dość szybko została wprowadzona w innych państwach, między innymi w Stanach Zjednoczonych, a także w Polsce.

Testy Simona i Bineta nie były jednak idealne, a ostatecznie okazały się mało rzetelne i obiektywne. Idea przeprowadzania prostych testów, które oceniały zdolności dzieci okazała się na tyle ciekawa i prosta, że mierzono również poziom zdolności umysłowych imigrantów przybywających do USA na początku drugiej dekady naszego stulecia. Wyniki tych badań okazały się bardzo zaskakujące, gdyż wynikało z nich, że 87% Rosjan, 83% Żydów, 80% Węgrów oraz 79% Włochów, a także większość Murzynów amerykańskich, którzy postanowili zamieszkać w Stanach Zjednoczonych to osoby opóźnione w rozwoju i upośledzone. Nie od razu powiązano fakt, że zadziwiające wyniki mogą być skutkiem dużych różnic kulturowych oraz słabszej znajomości języka i lokalnych realiów życia codziennego imigrantów. Po czasie naukowcy doszli do wniosku, że pierwsze testy były zdecydowanie stronnicze kulturowo.

Współcześnie błędy jakie popełniono stosując pierwsze testy inteligencji są oczywiste, ale w tamtych czasach niektórzy ze znanych badaczy, np. Yerkes, sugerowali, że osoby innych narodowości rzeczywiście są mniej bystrzy i należy ukrócić liberalną politykę imigracyjną (w USA). Już wtedy uważano, że inteligencja jest cechą, która ma największy wpływ na jakość życia i determinuje sukces zawodowy. Dzisiaj zdajemy sobie sprawę, że jest to jedynie jedna z wielu zmiennych, która ma znaczenie w powodzeniu  życiowym. Nie mniej ważna jest ambicja, motywacja i pracowitość. Mimo to w tamtych czasach niektórzy sugerowali, że skoro inteligencja jest cechą dziedziczną i wpływa na sukcesy, to dzieci rodzin Murzyńskich, które mają niższe wyniki w testach należy kierować wyłącznie do szkół zawodowych. Niestety psychologia przyczyniła się wtedy do napięć społecznych i agitacji nietolerancji oraz braku równości.

Oczywiście po czasie dowiedziono, że testy stworzone dla określonej narodowości, czyli takie które nie posiadają obiektywnych kulturowo pytań nie będą obiektywne i rzetelne w stosunku do innych grup etnicznych. Zanim jednak dostrzeżono takie zależności, pierwsze testy inteligencji zdążyły wywołać niemałe zamieszanie społeczne.

Nowsze testy i słynny Wechsler

Z upływem lat zaczęto konstruować nowe metody służące do pomiaru ilorazu inteligencji, a równolegle do nich powstawały koncepcje głoszące, czym tak właściwie jest inteligencja. Niektórzy uważają, że istnieje coś takiego jak inteligencja ogólna, czyli globalna zdolność do przetwarzania informacji, natomiast inni naukowcy spierają się, że składa się na nią szereg różnych zdolności, a poziom każdej z nich u różnych osób może być nny, gdyż te umiejętności są od siebie względnie niezależne.

Obecnie w Polsce najczęściej stosowanym testem inteligencji jest WISC-R, czyli popularny Wechsler, który jest współcześnie nieco przestarzałą metodą. Niektóre pytania, zwłaszcza te dotyczące orientowania się w „aktualnej” wiedzy o świecie są zdecydowanie nieadekwatne.

Dodatkowo twórcom testu zarzuca się szereg błędów metodologicznych przy doborze podtestów, gdyż właściwie nigdy nie uzasadniono  motywacji wyselekcjonowania akurat tych typów zadań, które okazują się nie być reprezentatywne dla wszystkich zdolności umysłowych, które prawdopodobnie składają się na inteligencję.

Niektórzy sugerują, że w przyszłości popularne dziś testy inteligencji zastąpią specjalne testy neuropsychologiczne, które są bardziej rzetelne, w dodatku badają wszystkie podstawowe procesy, także funkcje wykonawcze, które są właściwością płatów czołowych i decydują o planowaniu, programowaniu oraz inicjowaniu działania. Dlatego też wielu uważa, że obecne testy inteligencji w rzeczywistości nie badają inteligencji, ale szereg wyselekcjonowanych zdolności poznawczych, których wyników nie powinniśmy uogólniać do globalnego rezultatu.

Mimo że obecne testy nie są idealne, to na pewno nie oznacza, że są bezużyteczne. Za ich pomocą potrafimy dość trafnie zróżnicować poziom upośledzenia umysłowego i zaproponować określoną terapię. Osoba uzyskująca w takim teście bardzo niski wynik w żadnym innym nie wypadnie dużo lepiej. Ponadto wybrane podtesty pomagają nam ocenić funkcjonowanie umysłowe osób, które doznały jakiś uszkodzeń mózgu lub cierpią na choroby neurodegeneracyjne.

Dyskusje nad samym pojęciem inteligencji nadal trwają i raczej nie zmierzają do zawarcia kompromisu. Wszyscy zgadzają się jednak, że iloraz inteligencji jest dziedziczony tylko w pewnym stopniu (około 50%), gdyż na kolejne 50% ma wpływ środowisko, w którym się wychowujemy. Wiele zależy od rodziców, którzy mogą odpowiednio stymulować procesy intelektualne dziecka.

Inteligencja niższa niż przeciętna – dzieci zapomniane

Osoby upośledzone stanowią około 2-3% osób badanych testem. Z racji tego, że upośledzenie umysłowe uznaje się za niepełnosprawność (niezależnie od tego, czy klasyfikujemy je jako lekkie, umiarkowane, znaczne czy głębokie), takie dzieci t mogą być objęte specjalną opieką. Poważny problem społeczny stanowi głównie tzw. inteligencja niższa niż przeciętna, która dotyczy aż 14% dzieci, a więc średnio 4-5 osób w 30 osobowej klasie! Inteligencja niższa niż przeciętna mimo, że stanowi wynik poniżej średniej zaliczana jest do szeroko rozumianej normy. Uczniowie o takim statusie zazwyczaj wykazują problemy z nauką, spowolnienie procesów pamięciowych oraz problemy z uwagą. Frustracja spowodowana brakiem dobrych wyników w nauce może przekładać się na niewłaściwe zachowanie utrudniające prowadzenie lekcji, które w postaci błędnego koła powoduje jeszcze bardziej nasilone problemy z nauką. Dzieci z inteligencją niższą niż przeciętna znajdują się w tej klasie z rówieśnikami, które funkcjonują na poziomie przeciętnym, a często także powyżej przeciętnym , a nawet wybitnym. Tak duże zróżnicowanie zdolności intelektualnych uczniów jednej klasy właściwie z góry zakłada porażkę systemu edukacji i nauczyciela, który nie jest w stanie odpowiednio dopasować programu nauczania. Niższy wynik w teście może być przyczyną dziedziczenia po rodzicach lub zaniedbań opiekuńczych ze strony rodziców. Dotyczy także dzieci z pierwotnym upośledzeniem w stopniu lekkim, które dzięki rehabilitacji i motywacji rodziców zdołały osiągnąć wyższe wyniki.

Każdy z nas chodził do szkoły i był świadkiem podobnych dysproporcji intelektualnych. Głównie podobne zjawisko obserwujemy na poziomie szkoły podstawowej. Oceny dla wszystkich uczniów są równe, ale dla każdego z osobna mogą znaczyć zupełnie coś innego i być osiągane zupełnie innym nakładem pracy, o czym warto pamiętać formułując opinię o danym uczniu.

Źródło informacji:

„Neuropsychologia. Współczesne kierunki badań.” Krzysztof Jodzio

Źródło grafiki strony głównej:

Dołącz do dyskusji
1 komentarz
  1. 27 stycznia 2016 o 20:34
    Innymi słowy, testy na inteligencję służą głównie do oceniania zdolności do rozwiązywania testów na inteligencję. Rozumiem, ze same testy są ok i mają zastosowania praktyczne, ale zdecydowanie zbyt często w kulturze masowej traktuje się je jako wyznacznik faktyczne inteligencji (cokolwiek to znaczy). Tym czasem choćby taki Steven Hawking uważa, że jeśli ktoś koniecznie chce udowodnić swoją inteligencję w taki sposób, to świadczy przede wszystkim o jego kompleksach.
Komentarz *